“Jeśli nie przyjdziesz świat będzie uboższy o te trochę miłości” — Halina Poświatowska


Co z Tą miłością?


Zauważyliście, że przez całe życie na coś czekamy?
Czasem w kolejce, w jakimś osiedlowym sklepiku; może na nowy album ulubionego artysty, na wieczór kiedy wreszcie możemy się odprężyć przy ulubionym zbiorze wierszy i herbatce; koniec lekcji; telefon od ważnej osoby; przyjazd autobusu; spotkanie; list.
Ale przede wszystkim każdy z nas czeka głównie na miłość.
Człowiek stworzony jest z miłości i dla miłości.
Nie może żyć bez niej.
Próbuje,
ale nie może.


 
Temat ten poruszany jest wszędzie. W literaturze, malarstwie i życiu codziennym. Każdy chce kochać, być kochanym itd. Nie każdy jednak potrafi. Przecież miłość polega na kochaniu drugiej osoby za to co w niej nie jest doskonałe.
Za to czego się boi.
Za to czego się wstydzi.
Za to o czym nikt inny nie ma pojęcia.
Miłość to też bycie razem w ciszy.
Przysłuchiwanie się oddechowi tej drugiej osoby to chyba najintymniejsza rzecz na świecie.
Dużo bardziej niż chodzenie przy niej nago, bo miłość oprócz wspólnego poranka ma w sobie spojrzenie, które utwierdza Cię w fakcie, że jesteś w tej chwili na odpowiednim miejscu i w odpowiednich ramionach.
To każde słowo, które potrafi Cię koić padając z ust odpowiedniej osoby.
To uczucie bezpieczeństwa, które sprawia, że sama w sobie czujesz się silna i nie wyobrażasz nagłej utraty tego.
Miłość to nagły zryw w ciągu nocy kiedy postanawiasz scałować z niego wszystkie problemy i troski.
To noc, której nie prześpisz tylko przez to, że chwilę chciałaś oglądać jak spokojnie śpi.
I złapać za rękę kiedy zauważyłaś, że miał zły sen.
Znanie jego każdego słabego punktu.
Miłość to wspólne śniadanie i picie herbaty.
Takie pobycie razem.
Lubienie no.
Miłość to taki trochę moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że ta decyzja może spieprzyć Ci życie,
ale mimo wszystko robisz to.
To potrzeba ochrony tej drugiej osoby mimo, że sama radzi sobie o wiele lepiej od Ciebie.
I tęsknota za tym, że nie wróci.
Miłość to czas, w którym chcesz się zestarzeć i pewnego dnia spojrzeć w oczy drugiej osobie mówiąc, że nadal nie spotkałaś piękniejszych.
Bo przecież oczy są zwierciadłem duszy.
Przede wszystkim,
miłość to moment, w którym ranisz siebie, żeby ta druga osoba mogła być szczęśliwa.
Bo liczy się tylko ona.
Tylko i wyłącznie.

A kiedy ją tracimy i łzy przestały mieć znaczenie, a głos nadal więźnie w gardle zostaje patrzeć w ścianę i zastanawiać się "co dalej",
a dalej nie ma nic.
Bo przecież nie wiesz czy w świecie istnieje jakaś osoba, która zwyczajnie jest Tobie przeznaczona, czy Ty sam możesz ją wybrać.
Czy masz jej szukać, czy kiedyś przyjdzie do Ciebie sama i prawie że gdzieś zza rogu przywita Cię z uśmiechem, a ten uśmiech zostanie już na zawsze.
Może po prostu miłość to stan, w który trzeba wprowadzić jakąś podatną na to ofiarę
i tyle?
Bo niby to taka błahostka, a nic bez niej nie jest już na tyle ważne i potrzebne, traci barwy, znika.

Jesteśmy przecież nastoletni i w pełni niedoświadczeni, a nawet nie zważając na to, w żadnym wieku nie potrafimy jej przecież zrozumieć. Czasem wpadamy w czyjeś objęcia, ale zbyt szybko jesteśmy z nich wręcz wyrzucani, więc jak wygląda ta miłość? Przecież ma być tylko przyjemna, łatwa, pełna uniesień, nocy i poranków, a w zamian dostajemy tylko ból, kłótnie, rozstania, potknięcia. Ale miłość właśnie polega na tym, żeby pomimo trudnych chwil nadal przy sobie trwać, nadal przy sobie chcieć trwać, żyć.
Możemy uciekać i bronić się każdym ze sposobów, ale nadal to do nas wraca i nigdy nie pozbędziemy się potrzeby bezpieczeństwa, zwyczajnego ciepła tej drugiej osoby. Pomijając fakt, że miłość ma wiele rodzajów rzecz jasna.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Na początku był Chaos...